O mnie

O mnie

martyna

 

Felt Label jest marką powstałą w 2010 roku z potrzeby tworzenia i fascynacji filcem, ogromnymi możliwościami jakie daje w pracy zarówno nad małymi jak i dużymi formami użytkowymi, czy biżuteryjnymi.

Nazywam się Martyna Zakrzewska i jestem magistrem sztuki, a Felt Label jest moją pasją, która z czasem przerodziła się w pracę.

Moje projekty skierowane są do kobiet ceniących sobie oryginalność połączoną z wysoką jakością, wszystkie wyroby powstają w myśl zasady: „mniej znaczy więcej”.

Zależy mi na konceptach idealnych, szytych na miarę dla klientów, więc nie boję się eksperymentów i angażowania ich w procesie twórczym.

Felt Label to niewielka pracownia dysponująca wszelkimi potrzebnymi narzędziami, materiałami i otwartą głową pełną pomysłów, aby stworzyć coś niepowtarzalnego tylko dla Ciebie.

Filc - to z czego tworzę

Filc święci swoje tryumfy. Został doceniony przez artystów i Klientów. Dlaczego kojarzony głównie z wkładkami do butów materiał zaczął być tak pożądany?

– Używam tylko filcu syntetycznego wykonanego z przetworzonych butelek PET (recykling). Zatem jest to materiał ekologiczny, a to jest bardzo ważne dla Klientów. Nie mylcie go z filcem pochodzenia odzwierzęcego (wykonanego z wełny) – wyjaśnia Martyna Zakrzewska, właścicielka marki Felt Label. Dzięki syntetycznej postaci i możliwość cięcia laserem filc nabrał nowego wymiaru i znalazł swoich miłośników. Zyskał na szlachetności dzięki nowoczesnym formom i łączeniu z innymi materiałami (np. ekoskórą, drewnem, plastikiem). Laserowa obróbka ploterem dała nieskończone możliwości w zakresie kształtów, wzorów, grawerów. Dzięki tej technologii brzegi filcu są zabezpieczone przed strzępieniem. Martyna pracuje z filcem o grubości minimalnej 4 mm. Jest to materiał sztywny, stabilny, o dobrych właściwościach konstrukcyjnych. W przeciwieństwie do „masówek” produkowanych w Chinach, nie rozciąga się i można go prać.

produkty filcowe

Od broszki po łapacze snów

Pierwotnie w pracowni Felt Label powstawały tylko torebki, broszki i podkładki pod kubki. Z biegiem czasu i dokładnego poznawania przez Martynę Zakrzewską materiału, pojawiły się pomysły na wykorzystanie go w szeroko pojętej dekoracji. Zaczęły powstawać lampy, osłonki na doniczki, ozdoby świąteczne, girlandy, a nawet łapacze snów.

łapacz snów

Największą popularnością cieszy się kolor szary i jego pochodne (czerń, grafit). Szarość jest najbardziej uniwersalna, a przez dodanie kolorowych elementów np. uchwytów, podszewki, produkt staje się bardziej spersonalizowany.

Nieskończony potencjał

Projekty z filcu odzwierciedlają poczucie estetyki i wrażliwość na piękno właścicielki Felt Label. Lubi realizować indywidualne pomysły Klientek, bo to pozwala jej być blisko nich, wyczuć na czym im zależy. – Poznaję oczekiwania Klientów i jednocześnie rozwijam swoje horyzonty. Nieustannie się uczę, wprowadzam nowe rozwiązania technologiczne – wyjaśnia Martyna. Z filcem pracuje już 8 lat, ale ma poczucie, że wszystko dopiero przed nią. Jak sama przyznaje ambitne pomysły Klientek prowokują ją i pozwalają puścić wodze fantazji. Lubi wyzwania. Wiele produktów tworzonych na indywidualne zamówienie weszło na stałe do oferty sklepu internetowego. – Największą satysfakcję dają mi powracające i zadowolone Klientki. Produktami z filcu interesują się też coraz częściej Panowie – podkreśla szefowa Felt Label.

potencjał

U źródeł

Pomysł na Felt Label narodził na studiach i długo kiełkował. Został zainspirowany pracą zaliczeniową zatytułowaną „Transformacja”.

– Wtedy pierwszy raz sięgnęłam po filc, ale jeszcze bez cięcia laserowego. Zwykłym nożykiem introligatorskim wycinałam okręgi na wielkiej płachcie filcu. Następnie podszywałam od spodu rozciągliwą tkaniną i tak powstał komplet dwóch pierwszych torebek, które były płaskie, a po napełnieniu transformowały się w coś trójwymiarowego – wspomina początki właścicielka marki Felt Label.

torebki

Martyna skończyła architekturę wnętrz. Jednak praca przy komputerze w większości w programach 3D okazała się niewystarczająca i za mało satysfakcjonująca.

– Zabrakło mi organoleptycznego kontaktu z materiałem, tworzenia prototypów – mówi Martyna. Dlatego filc pojawił się w jej pracowni, na początku jeszcze bez plotera laserowego i technicznych udogodnień. – Miałam głowę pełną pomysłów i ogromną potrzebą powoływania ich do życia – dopowiada.

Martyna od początku do końca nadzoruje projekty, ich wykonanie oraz wysyłkę. Dlatego są wypieszczone, a otwieranie przesyłki stanowi czystą przyjemność. – Biorę odpowiedzialność za to co robię – podsumowuje Martyna Zakrzewska. Sprawdźcie sami.

Rozmowę przeprowadziła i spisała moja stała klientka Pani Agnieszka zaciekawiona tym jak powstało Felt Label.

Pani Agnieszko dziękuję :)